Kawa w kosmetyce: kofeina i zielona kawa w pielęgnacji skóry i włosów
Dlaczego kawa trafiła na listę składników kosmetyków
Kofeina i ekstrakt z zielonej kawy coraz częściej pojawiają się w składzie kremów pod oczy, balsamów do ciała, peelingów i szamponów. Od lat zajmujemy się kawą do picia, więc pytanie o kawę na skórze słyszymy od klientów regularnie: czy to modny dodatek, czy składnik z uzasadnieniem.
Odpowiedź leży pośrodku. Kawa dostarcza kosmetyce dwóch różnych surowców: czystej kofeiny oraz wyciągu lub oleju z niepalonego ziarna. Każdy z nich trafia do produktów z innego powodu i działa w innym zakresie.
W tym wpisie wyjaśniamy, co producenci widzą w tych składnikach, co na ich temat obserwują badania i jakich efektów rozsądnie się spodziewać. Wpływem picia kawy na organizm nie zajmujemy się tutaj; o tym pisaliśmy osobno we wpisie o kawie i zdrowiu.
Zaczynamy od kofeiny, bo w kosmetykach jest obecna najdłużej i najszerzej.
Kofeina: mała cząsteczka, która łatwo przenika przez skórę
Kofeina ma dwie cechy, które technolodzy kosmetyczni lubią. Jest niewielką, dobrze rozpuszczalną w wodzie cząsteczką i stosunkowo łatwo przenika przez barierę naskórka. Z tego powodu w badaniach nad przenikaniem substancji przez skórę bywa wręcz używana jako substancja wzorcowa.
W gotowych produktach jej stężenie wynosi zwykle kilka procent. Spotyka się ją głównie w trzech grupach kosmetyków: w produktach na okolice oczu, w kosmetykach do ciała określanych jako ujędrniające lub wygładzające oraz w szamponach i wcierkach do skóry głowy.
Literatura opisuje kilka mechanizmów. Kofeina nałożona na skórę wpływa na mikrokrążenie i na krótko zwęża drobne naczynia, co w okolicy oczu bywa odbierane jako zmniejszenie opuchnięcia. W warunkach laboratoryjnych wykazuje właściwości przeciwutleniające. W kosmetykach do ciała producenci powołują się na jej udział w rozkładzie tłuszczu w komórkach, a w produktach do włosów na oddziaływanie na mieszki włosowe.
Jest też powód prostszy: chłodzące, lekko orzeźwiające odczucie po nałożeniu produktu z kofeiną. Dla wielu osób właśnie ten efekt, a nie mechanizm z publikacji, decyduje o tym, że sięgają po taki krem rano.
O tym, ile kofeiny zawiera filiżanka kawy, pisaliśmy we wpisie o kofeinie w filiżance. Kosmetyk z kofeiną to inna skala i inna droga podania; porannego espresso nie zastępuje.
Zielona kawa: ziarno przed paleniem i kwasy chlorogenowe
Zielona kawa to ziarno kawowca, które nie zostało wypalone. Ziarno, które trafia do filiżanki z naszego działu kawy ziarnistej i mielonej, przeszło palenie w wysokiej temperaturze. W tym procesie powstaje aromat, którego oczekujemy od espresso, ale ubywa innych związków.
Najważniejsze z nich to kwasy chlorogenowe, grupa polifenoli o właściwościach przeciwutleniających. Badania porównujące ziarno surowe i palone zgodnie pokazują, że najwięcej kwasów chlorogenowych zawiera kawa zielona, a ich ilość spada wraz ze stopniem wypalenia. Dlatego kosmetyka sięga po ziarno przed paleniem, a nie po to, które parzymy.
Z zielonego ziarna otrzymuje się dwa surowce. Pierwszy to ekstrakt: wyciąg standaryzowany na zawartość kwasów chlorogenowych i kofeiny, dodawany do kremów, żeli i balsamów jako składnik przeciwutleniający. Drugi to olej z zielonej kawy, tłoczony z ziaren i używany w pielęgnacji ciała ze względu na właściwości zmiękczające; jego zgodność ze skórą była przedmiotem badań z udziałem ochotników.
Wyciąg z niepalonego ziarna ma też zaletę praktyczną: nie wnosi do kremu intensywnego zapachu palonej kawy. Aromat, który jest atutem w kawiarni, w produkcie do twarzy byłby raczej przeszkodą.
Czego realnie można się spodziewać
Tu potrzebna jest uczciwość. Kosmetyk z kofeiną lub zieloną kawą pozostaje kosmetykiem, a nie lekiem, i przepisy nie pozwalają przypisywać mu działania leczniczego. Efekty opisywane w badaniach są z reguły umiarkowane i przemijające, a u różnych osób wypadają różnie.
Mniej widoczne opuchnięcie pod oczami utrzymuje się przez kilka godzin i wynika z chwilowego zwężenia naczyń, a nie z trwałej zmiany w skórze. Gładsza, przyjemniejsza w dotyku skóra po peelingu z kawą to w dużej części zasługa mechanicznego złuszczenia i natłuszczenia, które daje każdy dobrze skomponowany peeling.
W przypadku produktów do ciała z kofeiną badania są nieliczne, prowadzone na małych grupach i opisują raczej niewielką, przejściową zmianę wyglądu skóry niż trwały efekt. Wiele zależy od stężenia, formy produktu i regularności stosowania. Rozsądnie jest traktować takie kosmetyki jako element pielęgnacji, a nie sposób na zmianę sylwetki.
Podobnie z przeciwutleniaczami z zielonej kawy. Ich działanie w probówce jest dobrze udokumentowane, ale to, w jakim stopniu przekłada się na skórę po nałożeniu kremu, zależy od receptury i wciąż jest badane. Realne oczekiwanie to krem, który dobrze się wchłania, przyjemnie pachnie i wspiera codzienną pielęgnację, a nie składnik, który cofa czas.
Domowy peeling z fusów to osobny temat: jak go przygotować i na co uważać, opisaliśmy we wpisie o drugim życiu fusów, więc tutaj tego nie powtarzamy.
Kosmetyki z ekstraktem z zielonej kawy w naszym sklepie
W dziale kosmetyka Sandemé mamy włoską linię pielęgnacyjną, której wspólnym mianownikiem jest ekstrakt z zielonej kawy, standaryzowany na zawartość kwasu chlorogenowego i kofeiny. Linia obejmuje krem do twarzy, krem do ciała, krem do rąk, peeling do ciała, żel pod prysznic, żel oczyszczający oraz masło kakaowe do ust.
Ekstrakt jest w tych produktach składnikiem przeciwutleniającym, ale nie jedynym aktywnym. W recepturach pojawiają się również olej jojoba, masło shea, kwas hialuronowy i witamina E, czyli klasyczne składniki nawilżające i zmiękczające. Peeling ma postać kremu z mikrogranulkami kawy i krzemionki, które złuszczają mechanicznie; pozostałe produkty to formuły do codziennej pielęgnacji.
Producent deklaruje testy dermatologiczne. Obietnic z opakowań tu nie powtarzamy; opisujemy skład i rodzaj produktu, a ocenę efektów zostawiamy skórze po kilku tygodniach stosowania.
Zielona kawa na skórze dobrze łączy się z filiżanką kawy w kuchni. W dziale kawy mamy ziarno palone, kawę mieloną, kapsułki i saszetki, a na wieczór napary ziołowe marki Sandemetrio, włoskiego producenta z Salento, który zamyka herbaty i zioła w saszetkach ESE.
Test na małym fragmencie skóry i kiedy zapytać dermatologa
Kofeina i wyciągi roślinne są na ogół dobrze tolerowane, ale każdy nowy kosmetyk dobrze jest najpierw wypróbować na niewielkim fragmencie skóry, na przykład po wewnętrznej stronie przedramienia, i odczekać dobę. Dotyczy to zwłaszcza produktów z kompozycją zapachową i peelingów z granulkami.
Peelingu nie stosuje się na skórę podrażnioną, z otarciami ani bezpośrednio po goleniu. Skóra wrażliwa i naczynkowa zwykle lepiej znosi łagodne kremy niż intensywne złuszczanie, nawet jeśli składnik przewodni jest ten sam.
Osoby z chorobami skóry, takimi jak atopowe zapalenie skóry, łuszczyca czy trądzik różowaty, oraz osoby z rozpoznaną alergią na składniki roślinne powinny przed użyciem zapytać dermatologa. Kosmetyk nie leczy tych schorzeń i nie zastępuje terapii.
W razie pytań o skład konkretnego produktu albo o to, który pasuje do danego typu skóry, prosimy o kontakt. Zespół Maracatú chętnie podpowie, od czego zacząć.
Zdjęcie: zielona kawa niepalona, DeaPeaJay, CC BY-SA 2.0 (Wikimedia Commons).
Popularne produkty
Wszystkie produkty
Więcej
Więcej na ten temat
Więcej
Kawa w kapsułkach vs tradycyjna: co wybrać do domu?
Czytaj artykuł
Przewodnik po kapsułkach kawowych: jak wybrać swój idealny smak
Czytaj artykuł
5 mitów o kawie w kapsułkach
Czytaj artykuł
Jak prawidłowo przechowywać kawę i kapsułki: porady ekspertów
Czytaj artykuł
Kawa w biurze: jak wybrać system, ekspres i akcesoria dla zespołu
Czytaj artykuł
Co podać do kawy po włosku: słodycze, kremy pistacjowe i specjały
Czytaj artykuł
Kawa bezkofeinowa i napary: co pić po południu i wieczorem
Czytaj artykuł
Jak degustować kawę w domu: przewodnik dla początkujących
Czytaj artykuł
Metody parzenia kawy: kawiarka, ekspres, French press i przelew — którą wybrać
Czytaj artykuł
Fusy z kawy: co z nimi zrobić zamiast wyrzucać
Czytaj artykuł
Kawa a sport: kiedy kofeina pomaga, a kiedy przeszkadza
Czytaj artykuł
Kofeina w filiżance: ile jej naprawdę pijemy
Czytaj artykuł